O Muppetach, sentymentach i świńskich zdjęciach

Wybrałem się ostatnio w sentymentalną podróż do dzieciństwa. Nie byłem w kinie, zrobiłem to przed monitorem komputera, z jednym działającym głośnikiem.  Nie potrzebny był gigantyczny ekran, dźwięk surround, popcorn by poczuć na nowo magię Kermita, Miss Piggy, Gonza, Fuzziego i innych. I całe szczęście, bo pieniądze na bilet, choć nie do końca stracone, gryzłyby moje sumienie. Film wyczekiwany, reklamowany, z fantastycznymi trajlerami okazał się… bardzo średni. Choć trzeba przyznać, było kilka na prawdę dobrych momentów – Piggy jako naczelna Vogue’a, wydania dla puszystych, kermit grający na pianinie pierwsze dźwięki starego, dobrego intro, czy chociażby nieudane próby do Show. Ale to tylko małe perełki, krople w morzu niestrawnej papki.

Lecz, wbrew pozorom, nie o filmie chcę dzisiaj pisać. Miło było zobaczyć Muppety w nowym wydaniu, ale to stare, na małym ekranie telewizora kineskopowego,  jest czymś, o czym czytelniku chcę Ci opowiedzieć.  Nigdy nie byłem jakimś strasznie wielkim fanem ichniego Show, choć przyznam, oglądałem odcinki z wielkim zainteresowaniem. Ale w tym jest chyba cały urok Muppetów – gdy przestają być codziennością, po latach, stają się wytrawnym winem.  Tutaj należą się wielkie brawa ich twórcy, Jimowi Hensonowi.  Człowiek ten,  nie dość, że stworzył nowy rodzaj lalek teatralnych, to nadał im taką osobowość, że wręcz tchnął w nie życie.  Miss Piggy, wydała kilka realnych książek, była gościem wielu programów i kilkakrotnie wręczała nagrodę Emmy, nie wspominając już, że jedną z imprez prowadziła. Kermit, sympatyczna mała żaba, w 1976 roku został uznany najlepszym aktorem, przez Brytyjską Akademii Filmu i Telewizji.  Jednak największym motorem sławy były ich pokręcone miłosne relacje.  Do dziś nie wiadomo, czy jeden ze ślubów (a było ich wiele), w którym padły magiczne słowa był fikcyjny, czy nie. O tych rozterkach możecie przeczytać w wielu światowej klasy magazynach, opatrzonych oczywiście pikantną sesją zdjęciową Panny Piggy, pośród innych modelek światowej sławy.  Ta świnia, może zawstydzić niejedną osobę marzącą o sukcesie.  Oto kilka moich ulubionych zdjęć z prywatnej kolekcji PlayŚwinia:

A na koniec ulubione znalezisko:

Jak na 38 letnią świnię duże WOW. Lecz by zbędnie nie zapędzać się w zakamarki mojej wyobraźni, pozostanę przy fenomenie wszystkich Muppetów.   Receptura programu była dość prosta: stały wstęp, śmieszne gagi i gość specjalny. Nie, do Show nie zapraszano byle kogo – były to sławy muzyki i telewizji najwyższego formatu, m.in. gościnnie w odcinkach wystąpili: Cheryl Ladd, Alice Cooper, Sylvester Stallone, Diana Ross, Johnny Cash czy  dama muzyki Bonda, Shirley Bassey. Obcowanie z „Wielkimi nazwiskami”, charyzma i osobowość sprawiły, że Kermit, Miss Piggy, czy Gonzo stali się gwiazdami-markami, o porównywalnym formacie.

Do Muppetów wracam i będę wracał, wspominając stary telewizor (bez pilota!) w salonie u mojej babci. Bo ich dowcipy śmieszą o wiele bardziej, z zupełnie innych powodów niż kiedyś. I to jest chyba wyznacznik ich klasy – dorosły widz zobaczy w Muppet Show  nowe treści, na które jako dziecko nie zwracał uwagi.  Chociaż ich Show się  zestarzało (co widać po spadku oglądalności wersji kinowej), to same Muppety nie.

Reklamy

Zostaw Wiadomość

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s