O kreatywności, dobrej zabawie i LipDub’ach

Jestem szczęściarzem, bo parę dni temu miałem możliwość uczestniczyć w czymś co mogę opisać słowami – prze mega. Za sprawą zbiegu okoliczności i trzech fantastycznych dziewczyn trafiłem na „plan” (hohoho) szkolnego LipDuba. LipDub to takie śmieszne coś- niby promo, niby teledysk. Generalnie chodzi w nim o to, aby zaprezentować uczelnię czy szkołę, jednocześnie dobrze się przy tym bawiąc. Kamera oprowadza po budynku pokazując różne osoby przebrane za to co tylko można wymyślić. Do tego, wszyscy playbackują (haha wymyśliłem neologizm) do popularnych piosenek. Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia.
Ale wracając, planem była Szkoła Podstawowa nr 22 w Krakowie. Jako, że tworzyłem making of, mogłem wściupiać nos gdzie mi się żywnie podobało. Oczywiście pod obstrzałem był pokój nauczycielski. Pewnych fascynacji z dzieciństwa nie da się od tak z siebie wypędzić w dorosłym życiu :). Stety i niestety, nie udało mi się znaleźć większych sensacji. Za to, byłem pod wrażeniem zaangażowania nauczycieli w cały projekt. Katecheta w stroju przywodzącym na myśl Frediego Mercurego skakał z gitarą, nauczycielki przebrane za czarownice wtórowały mu – śpiewając. Oczywiście, dzieciaki bawiły się równie dobrze i pomimo licznych dubli (cały czas ktoś „zasypiał”) stanęły na wysokości zadania. A na koniec, ponad 200 osób tańczyło makarenę. Odjazd. Abstrahując od tego, że czułem się jak w równoległym wszechświecie, był to dla mnie istny odlot. Przez dwa dni po 5 (albo więcyyy) godzin na nogach – filmowania, biegania i ogarniania dzieciaków – Myślałem, że zejdę i słuch o mnie zaginie. Ale dałem radę tak jak dały organizatorki – one dopiero miały masakrę.
W ramach przygotowań , obczaiłem na internetach wszelakich LipDuby uczelni. Niestety, nie ma takiego słowa, niebędącego wulgaryzmem, którego mógłbym teraz użyć by wyrazić mój zachwyt. Niektóre z nich, są tak „pro”, że klękajcie narody – oto syn człowieczy. Oceńcie sami:
(Tu na przykład UJ)

Jak dla mnie, to idealny pomysł na spędzenie czasu i promocję. Po pierwsze, sam koncept. Kto by nie chciał włączyć się w przygotowania takiego czegoś? Po drugie, energia. W szkole tak zwane „good flow” unosiło się na korytarzu i dawało kopa radości, energii i dobrego samopoczucia. Serio. I wreszcie po trzecie – ludzie. Zajefajny pomysł na integrację no i oczywiście danie upustu swojej kreatywności. Kupuję to, sprzedane. Więc jeśli ktoś nie ma pomysłu na swoje życie, polecam.

P.S. A ja myślałem, że TVN jest taki oryginalny w swoich promach.

Reklamy

3 responses to “O kreatywności, dobrej zabawie i LipDub’ach

Zostaw Wiadomość

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s