O Reklamie, Kursie i Filmach, czyli Adobe Video Day

Wczoraj, tj. 4 czerwca miałem większą i mniejszą przyjemność gościć na Adobe Video Day w Krakowie. Idea była taka, że znana wszystkim firma zareklamuje swój nowy pakiet CS6.  Lekko spóźniony spędziłem tam  ponad 4 godziny. Nie czyniąc wstępu dłuższym niż być powinien, powiem tak: było różnie.

Prodakt plejsment, autopromocja i z czym do ludzi.

Pierwsza część spotkania była… fatalna. Po prostu Fatalna.  Na pierwszy ogień rzucono firmę Orka Film i jej przedstawicieli: Magdalenę Zimecką oraz Piotra Giżyckiego. Ze względu na moje spóźnienie, Bogu dzięki, byłem jedynie na 30 minutach tejże „prezentacji”. Idea wystąpienia była dobra – wizualne efekty w filmach Obława i 80 milionów. Szczęśliwy, że dowiem się czegoś nowego o postprodukcji i efektach usiadłem na pękającej w szwach sali. Zgasili mnie po 5 minutach.  Pokaz państwa z Orka Film ograniczał się do robienia stopklatki na filmach i wyliczaniu tego jak się napracowali w efektach których nie widać, bo mają działać podprogowo. A brzmiało to mniej więcej tak:

-No w tej scenie dodaliśmy wybuch – przewinięcie do następnej
-O tutaj nałożyliśmy krew – przewinięcie do następnej
-Tutaj jest wystrzał, ale go nie widać, bo trwa tylko jedną klatkę
-Pracowało nad tym x osób
-A tak w ogóle to to było x scen z efektami.

Jeśli takie jest podejście firmy do ludzi, którzy chcą dowiedzieć się czegoś nowego (więcej za pewne pokazane jest na making-offie) to dziękuję za usługi. Porażka.

I wtem salę opuściła trzecia część gości, a Ci co zostali, wiedzieli, że nie było to dobre.

Drugi pokaz przeszedł moje najśmielsze oczekiwania co do niesmaku, a zniesmaczyć mnie trudno.  Pan Kamil Rutkowski miał za zdanie pokazać efekty wizualne w filmie „Baby są jakieś inne”. Suma sumarum, więcej razy usłyszałem nazwę firmy The Chimney Pot niż słowo efekt. Na początku uraczono nas filmikiem promocyjnym wspaniałej, międzynarowodej firmy, na którym chwalono się dla kogo to nie robili postprodukcji – Madonny, Magazynów mody itd. Jakoś przełknąłem tę chamską reklamę. Dalej rzeczywiście coś tam pokazano – że  sceny w samochodzie powstały w studio, na green screenie, że wygenerowali komputerowo deszcz. Ale ludzie, błagam, to można przeczytać w jakimś pierwszym lepszym piśmie o filmach. Nie po to poszedłem tam, żeby ryto mi głowę truizmami i tym jaka firma The Chimney Pot jest Pro. Eh….

I wtem salę opuściła druga część gości, a Ci co zostali, wiedzieli, że było słabo.

Wciśnij alt, będziesz PRO, jak ci trzej panowie.

W wyludnionej sali mogłem zająć dogodne miejsce w 3 czy 4 rzędzie, i przekonać się, że warto było zostać. Wreszcie pokazał się ktoś kompetentny, kto zdawał sobie sprawę po co ludzie znaleźli się na tej sali. Bartosz Malinowski przybliżył ideę chmury w nowym zestawie CS6,  Grzegorz Róg zwalił z nóg nowymi możliwościami Fotoszopa i swoją charyzmą, a Jerzy Drozda dopełnił zadania prezentując After Effects i Premiere Pro. Te trzy wystąpienia były… wow. Po parunastu minutach zapomniałem o złych doświadczeniach z poprzednich prezentacji. Panowie mówili rzeczowo, konkretnie, z charyzmą i wreszcie jak do ludzi którzy mają pojęcie o montażu i grafice komputerowej. Porażony ich kompetencją parokrotnie prawie spadłem z krzesła gdy pokazywali sztuczki z klawiszem Alt – chcesz być profesjonalistą w Fotoszopie? Wciskaj go przy każdej okazji – czy choćby niekonwencjonalne metody zastosowania nowych pluginów. Wiedzy wyniosłem dużo, Adobe przekonało mnie na 100 procent i żałowałem, że wykładowcom nie dane było poprowadzić całej imprezy.

Szlify końcowe czyli traktujcie swój target tak jak się należy. 

Pomimo nieprzyjemnej części pierwszej, ludzie wyszli z imprezy zadowoleni. Część z nich, z wygranymi dyskami o pojemności 1 tera (niestety mnie nie było to dane :[ ). Pan, który prowadził całe wydarzenie był lekko drewniany, choć mogło to wynikać z usilnych prób skłonienia nas do dyskusji, na co nikt nie miał ochoty po jakże „interesujących” wystąpieniach Orka film i The Chimney Pot. A szkoda, bo gdyby dano ich na koniec, za pewne atmosfera byłaby lepsza a ludzie mogliby wyjść wcześniej, nie tracąc cennego czasu. Druga Część była genialna i daję jej 10/10 ale po tym, co zobaczyłem na początku, muszę ocenić imprezę jako – średnią. Może w przyszłości organizatorzy zwrócą uwagę no programy gości i wytną z nich bezczelną reklamę i zaznaczą, by nie traktować ludzi jak infantylne dzieci. Bo potencjał jest i warto go wykorzystać.

I wtem salę opuściła ostatnia część gości, a gdy ją opuszczali, wiedzieli, że warto było zostać.

Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony FB Adobe Video Day.

Advertisements

Zostaw Wiadomość

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s